Kiedy zakupy mają być tanie? kiedy zakupy mają być szybkie?
Zakupy to przy oszczędnościach temat kluczowy. Finanse domowe można w uproszczeniu podzielić na opłaty za lokal, stałe płatności za np. media i właśnie zakupy.
Im bardziej zaciskamy pasa tym mocniej skupiamy się na zakupach, jako źródle potencjalnych oszczędności. Czy jednak zawsze kupując taniej oszczędzamy?
Oczywiście piszę ten wpis z perspektywy osoby pracującej. Osoba bezrobotna lub student będą mieć inne spojrzenie na temat zakupów.
Czy zakupy to tylko i wyłącznie cena na półce?
Moim zdaniem na koszt przedmiotu składa się jego cena przy kasie, czas potrzebny aby zrobić zakupy, czas i koszt dojazdu (benzyna), a nawet zbędne zakupy, które wrzucamy do koszyka pod wpływem „promocji” tylko po to, żeby później żałować.
Cena stanowi więc jeden z kilku czynników. Zwykle najważniejszy, ale… niekoniecznie.
Przykładem mogą być zakupy przez internet. Prawie wszyscy kupujemy w sieci elektronikę i przedmioty używane, ale zakupy spożywcze wciąż traktowane są z dużą ostrożnością.
Owszem, są zwykle droższe cenowo od zwykłych, do ceny zakupu dochodzi w końcu także transport. Ceny pojedynczych produktów także potrafią być odrobinę wyższe niż na półce. Są jednak zalety, która przekonują mnie do takiego rozwiązania:
1.Czas – zwiedź 10 sklepów w 10 minut. Zyskaj czas na inne rzeczy!
Do sklepu trzeba dojechać, znaleźć miejsce parkingowe… ja zakupy robię 30 minut, ale koleje 30 to dojazd w obie strony. A co jeśli staniemy w korku, będziemy krążyć w koło szukając dobrego miejsca, lub zaparkujemy na szarym końcu później szukając swojego auta – cenny czas ucieka.
Dla wielu osób dojazd po większe zakupy to nawet godzina drogi w jedną stronę, tym bardziej warto się wtedy zastanowić nad dowozem.
2.Wybór – kupuj tam gdzie jest taniej albo lepiej, a nie tam, gdzie pojechałeś;
Ja osobiście raz na jakiś czas robię duże zakupy chemiczne (rzeczy które się nie psują) w M akro lub Carrefourze a cotygodniowe zakupy – zamawiam przez internet. Przekonałem się, że otrzymuję świeże towary i jestem z tego zadowolony. Co więcej, zanim kupię, mogę porównać dostępne ceny w kilku miejscach więc nie przepłacam „bo akurat jestem na miejscu”.
3. Kupuj z głową, a nie pod wpływem emocji;
Sklepy internetowe mają opcję robienia „list ulubionych zakupów” – kupujemy to, czego naprawdę potrzebujemy.
W stacjonarnych sklepach typową praktyką jest przeciąganie Klienta między jak największą ilością alejek. Wzbudzanie potrzeb zakupowych. Przyciąganie wzroku na droższe towary etc. Wszystko to ma na celu dokonanie przez nas dodatkowych zakupów, lub wybór marek, które są bardziej dochodowe dla sklepu.
Jeśli już wchodzę do sklepu, to biorę mały koszyk, dzięki temu sam narzucam sobie zdrowy rozsądek w doborze produktów.
4. Nawet jeśli jest drożej o 10% to… co z tego?
Policz ile zarabiasz… zastanów się ile warta jest dla Ciebie godzina czasu spędzona z rodziną (o ile to da się w ogóle wycenić). Odkryjesz, że na koszyku zakupów za 200 zł przepłacisz może 5-10% … czyli około 20 zł… czy nie lepiej wydać te pieniądze świadomie na zakupy w sieci?
Twoje 20 zł możesz wydać w ciągu 30 minut na kawie. Dzięki zakupom w sieci za te same 20 zł możesz zaoszczędzić sobie dojazdu, szukania wśród półek, kolejek w kasie, pakowania i noszenia rzeczy. Ty w tym samym czasie możesz odpocząć.
5.Oszczędź zdrowie.
Moja koleżanka – drobna kobieta – wykorzystuje zakupy internetowe do tego aby najcięższe rzeczy (2 zgrzewki wody mineralnej, soki, płyny do prania etc) wnosili jej do domu kurierzy (mieszka w kamienicy bez windy).
Ja ze swojej strony nie lubię tłumów… nie cierpię ścisku przy kasach i nerwowego kombinowania rodaków czy iść do kasy 46 czy 47… dla mnie zakupy w sieci to oszczędzanie nerwów przy kasie, na parkingu i w korku. Mniej nerwów to spokojniejszy czas wolny, to z kolei prowadzi do lepszego wypoczynku, a bardziej wypoczęty jestem po prostu szczęśliwszy. To dobrze wydane 20 zł, skoro zyskuję tak dużo.
Jak nie dać się wciągnąć do środka piramidy?
W niemal każdym medium regularnie przewija się temat kryzysu, zapaści finansowej i niepewnych czasów. Wiele dotychczas popularnych i uznawanych produktów inwestycyjnych zostało zdyskredytowanych, przestały być opłacalne, lub rząd szukając jakichkolwiek pieniędzy działa przeciwko takim inwestycjom.
Jednocześnie coraz łatwiejsza komunikacja (God bless the Internet) sprawia, że każdy człowiek, niezależnie od położenia, strefy geograficznej, kraju, czy narodowości może zaproponować nam współpracę lub inwestycję. Międzynarodowe lokowanie kapitału przestało być domeną wyłącznie najbogatszych. Dostęp do inwestycji zagranicznych oraz mniej znanych został otwarty dla każdego.
Rozwijają się także wciąż nowe produkty inwestycyjne, których do tej pory nie było w ogóle. Pomnażanie kapitału to nie tylko akcje, obligacje, ale nawet wina, dzieła sztuki, przedmioty kolekcjonerskie i wiele, wiele innych..
Te czynniki sprawiają, że do każdego z nas trafiają propozycje dziesiątek lub setek inwestycji. Ten natłok ofert zawiera w sobie obietnice olbrzymich zysków, niskiego ryzyka i kolejnej niesamowitej okazji. Każda startująca firma zdaje się obiecywać, że będzie nowym Google czy Facebookiem. Wiele z nich daje 100% gwarancji. Czy to wszystko są prawdziwe okazje do zarobku?
Niestety wciąż nie jest to pewne. Pomimo rozwoju przepisów, komunikacji i sposobów pozyskiwania informacji, wciąż możliwe (a nawet często łatwiejsze do zrealizowania) są przekręty. Ich ofiarą padają biedni i niewykształceni – skuszeni „łatwym” pieniądzem, ale także bogaci i sławni, chcący pomnożyć majątek. Czy przed oszustami działającymi podobnie do Maddofa (tutaj daj linka do biografii Maddofa- http://pl.wikipedia.org/wiki/Bernard_Madoff) można się ustrzec?
Pewności nie ma niemal nigdy – bo nawet obligacje państwowe mogą nie zostać wypłacone (pozdrowienia dla Greków). Przekręt można jednak często wyczuć i zawczasu odrzucić z portfela inwestycyjnego – unikając strat i nerwów.
Takie „wyczuwalne nosem” inwestycje miałem okazję ostatnio poznać – trafiały do mnie oferty „inwestycji” na 2% zysku dziennie (tak- dziennie) i wiele innych egzotycznych propozycji.
Co moim zdaniem pozwala sprawdzić inwestycję(w większości przypadków):
- rozumieć w co się inwestuje i jak co działa – To najważniejsza zasada! Jeśli nie rozumiem to nie inwestuję. Warto dokładnie zapoznać się z branżą, z której jest inwestycja, poczytać na jej temat w internecie. Zapoznać się z opiniami innych, nawet jeśli będziemy działać przeciwnie do nich.
- sprawdzić wiarygodność firmy – adres, siedziba, lokalizacja, czy firma mieści się w mieszkaniu czy w biurowcu – wiem, że pozory łatwo stworzyć ale wielu naciągaczy nawet na to się nie siliło. Czy istnieje faktycznie taka siedziba? Czy numer NIP nie jest wyssany z palca? Takie rzeczy pozostawiają ślady, których oszuści woleli by uniknąć.
- sprawdzić historię tych osób – czy istnieją w sieci? Czy osoba, która proponuje inwestycję ma jakąkolwiek potwierdzoną historię podobnych działań. Nie powinna wyrosnąć znikąd.
- spytać o motywy – jeśli mają magiczny sposób na inwestycje to czemu nie wezmą kredytu i swoich pieniędzy nie będą w ten sposób pomnażać? może po prostu potrzebują tak zwanych „dawców kapitału”. Oczywiście może być tak, że inwestor jest potrzebny (bo nie ma możliwości kredytowania etc.) ale warto dowiedzieć się co kieruję taką osobą.
- sprawdzić listę ostrzeżeń publicznych KNF – http://www.knf.gov.pl/o_nas/ostrzezenia_publiczne/index.html
- nie podejmować decyzji na szybko – trzeba rozróżniać okazje od sztuczek sprzedażowych. Decyzje podejmowane w ostatniej chwili pod pozorem specjalnej okazji(dodatkowe oprocentowanie, bezpłatny masaż, specjalny długopis gratis etc.) to częsty sposób na błędne decyzje. Inwestycja na poważnie, to inwestycja na spokojnie – nawet jeśli termin jest krótki, musisz mieć czas na zapoznanie się dokładnie z ofertą, wczytanie w umowę i przynajmniej jedną noc na przespanie z tematem.
- spytać się Ferbera ;)
Przed czym zabezpieczam finanse
Przed czym zabezpieczam finanse
Ochrona finansów moich klientów to priorytet. Dlaczego ochrona, a nie tylko ich pomnażanie? Bo wiele czynników nie tylko blokuje inwestycje, ale także może w krótkim czasie zagrozić całemu majątkowi.
Nie mam tu na myśli wyłącznie załamań na giełdzie, krachu ani wielkich kataklizmów, które są przedstawiane jako typowe przyczyny utraty majątku. Choć w mediach pokazuje się, że to one są przyczyną, w rzeczywistości, większość osób które znam nigdy nie będzie bogata, a przyczyny są mniej oczywiste.
Inflacja – cichy zabójca naszych oszczędności
Brak zysku już sam w sobie może doprowadzić do stopniowych strat. Oczywiste. A jednak… zarówno ceny w sklepach stopniowo rosną, jak i wartość posiadanych przez na przedmiotów wciąż maleje. Dlatego fakt posiadania w tym momencie nie gwarantuje takiego samego bogactwa za dwa lata. To sprawia, że często pracując całe życie, uzyskane oszczędności są zaskakująco małe!
Tutaj polecam kalkulator inflacyjny aby sobie policzyć to na własną rękę (http://czytosieoplaca.pl/wplyw-inflacji.html).
100 000 zł dziś za 30 lat przy średniej inflacji 3,5% będzie warte dzisiejsze 35 627,85
Żeby zabezpieczyć majątek przed tym małym zjadaczem, trzeba umieścić go w miejscu, którego wartość pozostaje relatywnie stała względem inflacji – zysk przewyższa utratę wartości pieniądza, a płynące lata nie uszczuplają naszego realnego majątku.
Brak metodyki i wytrwałości
To dużo trudniejszy do pokonania przeciwnik, który w każdej chwili może targnąć się na nasze finanse. Długo zbierane oszczędności można łatwo roztrwonić, a nie mając kapitału, ciężko o dość siły woli, by go uzbierać.
Każdy z nas ma mnóstwo pokus skutecznie niwelujących co bardziej ambitne plany finansowe. Tak być nie musi. Pracując jako doradca mogę poprzez przygotowanie strategii i wykorzystanie dostępnych narzędzi ułatwić oszczędzanie – pomóc wyrobić sobie dobry nawyk odkładania małych sum, a efektem po kilku latach pracy jest majątek, którego przeciętny „Kowalski” sam by się nie spodziewał.
Zmiany rynkowe
Nie da się ukryć, że zarówno giełdy jak i waluty, a nawet nieruchomości, padają „ofiarą” zmian rynkowych. To co dla jednych jest nieuniknioną klęską (wiadomo, że cena akcji czasem spada), dla innych jest jednak spodziewaną i oczekiwaną zmianą. Chroniąc inwestycje przed tymi zmianami korzystam różnych narzędzi, produktów inwestycyjnych i dostępnych rozwiązań, doradzam jaka strategia będzie najbardziej odporna na wpływ zmian na konkretnym rynku.
Nieprzewidziane sytuacje
Planowanie finansowe to nie tylko przygotowywanie się na idylliczną emeryturę, ale także zabezpieczenie siebie i majątku na wypadek trudnych, a czasem tragicznych sytuacji.
Nie można przewidzieć wszystkiego, ale odpowiednia strategia może dodać trochę spokoju ducha, a zabezpieczony majątek wraz z nami przejdzie kryzys, pomagając w stanięciu na nogi.

